marzec

31 marca 2017 - Mweka

Uff, udało się zweryfikować koszty remontu na podstawie rzeczywistego zużycia farby i wyszło, że na piętro powinno wystarczyć 120 l farby emulsyjnej i 6 małych puszek olejnej. To jest co prawda więcej niż pierwotna wycena siostry Conjesty, ale kwota nie jest zawrotna i jest szansa, że tyle damy radę uzbierać.

A malowanie twa dalej. Pomalowany jest korytarz na parterze, duża ściana pod mapę w sali geograficznej i ściany pod obrazki Polki w 4 sypialniach dziewcząt. W weekend - przerwa - czas na odpoczynek i zabawę.

 

30 marca 2017 - Mweka

Malowania ciąg dalszy. Nasza Polka maluje dalej ściany w sypialniach dziewcząt i ozdaba je wesołymi rysukami. Panowie z personelu sierocińca malują korytarz.

A dzieci ciągle sprzatają i myją podłogi. Nie, to nie w związku z malowaniem :) Tam po prostu ciagle nanosi się błoto, piasek i kurz z boiska, również ścieżki na terenie nie są utwardzone kostką czy asfaltem. A teraz w Tanzanii jest pora deszczowa, co oznacza że boisko i ścieżki zamieniają się w błotną breję. Trzeba pomyśleć jak temu zaradzić.

 

29 marca 2017 - Mweka

Dzisiaj malowanie klasy geograficznej i naklejanie mapy.
Mapa składa się z wielu arkuszy i dopasowanie wszystkich tak żeby było równo i wszystko do siebie pasowało to nie lada wyzwanie. Ale już po niecałych 4 godzinach pracy Polki i jednego z nauczycieli wszystko się udaje - może nie jest idealnie ale i tak wygląda super :) 

Przy okazji okazuje się, że koszty remontu sierocińca są znacznie znacznie wyższe niż pierwotnie siostra Conjesta mi przekazała. Generalnie ilości potrzebnych materiałów się mniej więcej zgadzają, ale siostra zdecydowała się na zupełnie inną jakość farb - zamiast tanich ale bardzo nietrwałych farb klejowych budynek będzie malowany porządnymi farbami emulsyjnymi. Jak wiadomo Europejczycy mają zegarki a mieszkańcy Afryki mają czas - siostra Conjesta stwierdziła, że remont będzie robiony etapami w miarę jak będzie zdobywała na niego pieniądze. No cóż - będziemy się starali pomóc, ale obawiam się, że zajmie to w sumie kilka lat...   

 

28 marca 2017 - Mweka

Malowanie rusza od razu. Pieniędzy wystarczyło na 4 dwudziestolitrowe puszki farby, więc na początek malowana będzie pracownia geograficzna i częsciowo sypialnie dziewcząt gdzie Polka chce namalowac dzieciakom kolorowe wesołe obrazki a siostra Conjesta się na to zgodziła. Tak więc pan z personelu szkoły zajął się przygotowaniem ścian w sali szkolnej, a Polka maluje.

A tak w ogóle to Polka jest zachwycona dzieciakami. Zupełnie tak jak my. Podziwia ich spokój, dyscyplinę, niesamowitą chęć do nauki i wytrzymałość - widziała jak pod wieczór młodsze dzieci po całym dniu nauki i pracy zasypiały na ławkach... Przez pięc dni w tygodniu ich dzień to nauka, odrabianie lekcji, ogarnięcie spraw bytowych i modlitwa. Czas na relaks i zabawę jest tylko w weekendy i święta.

 

27 marca 2017 - Mweka

Polka już w Mweka. Na początek oczywiście zapoznanie się z dziećmi i personelem oraz przekazanie przywiezionych prezentów oraz pieniędzy. Polka dołożyła ze swoich i w sumie przekazała siostrze Conjeście 300 USD. I oczywiście Conjesta zdecydowała, że zaczyna się remont czyli malowanie wnętrz. Od razu pojechały na zakupy do sklepu z farbami. I tu pierwsze zaskoczenie - kiedy my byłyśmy w Tanzanii udało się nam kupic tylko farbę olejną, a po czterech zaledwie latach w sklepie w Moshi jest pełny asortyment farb, podkładów i wszystkiego co do malowania jesty potrzebne.

 

7 marca 2017 r. - Warszawa

Za kilka dni, dokładnie 12 marca wyrusza do Tanzanii polska wolontariuszka :)
Znalazła nas sama dzięki tej stronie - zafascynowana Tanzanią postanowiła tym razem nie tylko zwiedzać, ale też popracować na rzecz lokalnej społeczności, najchętniej z dziećmi. No i jedzie, ma oficjale zaproszenie od siostry Conjesty i oczywiście nasze błodosławieństwo ;) Ponieważ to bardzo skromna osoba nie będziemy ujawniać jej tożsamości, dla potrzeb relacji z Mweka nazwiemy ją więc Polką w Mweka :)

Oczywiście nie mogliśmy przegapić takiej okazji i wraz z Polką do Mweka jedzie duuuużo ciekawych rzeczy. Przede wszystkim jadą tam prezenty kupione przez Polkę i przez nas, a jest tego niemało. Tym razem skupiliśmy się na pomocach dydaktycznych i tak do Mweka jedzie:

  • 10 tablic dydaktycznych z matematyki, języka angielskiego i biologii
  • 3 komplety plastikowych literek do nauki czytania i pisania dla przedszkolaków albo klasy I (nie wiemy jaki jest program tanzańskiej szkoły)
  • komplet 100 klocków do tworzenia zaawansowanych konstrukcji - też dla przedszkolaków albo klas początkowych
  • bajeczna mapa świata 3D
  • piłki do nogi, siatkówki i małe
  • kredki, farby, flamastry, itp. materiały papiernicze
  • farba tablicowa i naklejki ścienne
  • 2 płyty z 200 filmami z serii "Bolek i Lolek", "Reksio", "Zaczarowany ołówek", "Pomysłowy Dobromir" i "Krecik" oraz filmami o Polsce
  • 176 USD gotówką

Bardzo ważną rzeczą są też aparaty do inhalacji dla dzieci chorych na astmę (kupione przez Polkę)

Poza tym Polka zabiera do Mweka klej do tapet, pigmenty do farb, szblony bajkowe i nie tylko oraz sprzęt do malowania po  scianach. Bo taki jest między innymi pomysł żeby tam gdzie jest już budynek odnowiony namalować dzieciom coś fajnego. Pomalowania wszystkich pomieszczeń sierocińca od Polki nie oczekjemy :)