O sierocińcu

  • Sierociniec
    Sierociniec
  • Teren misji
    Teren misji
  • Dormitorium
    Dormitorium
  • Sypialnia
    Sypialnia
  • Klasa
    Klasa
  • Pranie
    Pranie
  • Pora na obiad
    Pora na obiad
  • Dzieci w klasie
    Dzieci w klasie
  • Na boisku
    Na boisku
  • Zabawa
    Zabawa
  • Samochód...
    Samochód...
  • Wieczorne zajęcia
    Wieczorne zajęcia
  • W ogrodzie
    W ogrodzie
  • Krowy
    Krowy
  • Siostry w szwalni
    Siostry w szwalni
  • My w Mweka
    My w Mweka

Wszystko zaczęło się na dorocznym spotkaniu Kręgu Anonimowych Harcerek 1 października 2012 roku. Spotkanie było poświęcone Afryce a jedną z prelegentek była Siostra Anna ze Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, która opowiedziała nam o swoim pobycie w Tanzanii w 2008 roku. W Tanzanii obecnie działa 15 wspólnot urszulańskich - zakonnice prowadzą tam m.in. przedszkola i domy dla sierot, uczą i ewangelizują. Siostra Anna powiedziała nam, że dzięki pobytowi w Tanzanii widzi nasze europejskie problemy w innej perspektywie.  Opowieść siostry Anny a także zdjęcia afrykańskich dzieci i sióstr z nimi pracujących spowodowały, że kiedy kilka instruktorek zdecydowało się wyjechać na wyprawę do Tanzanii ustaliły, że jednym z punktów tego "safari" będą odwiedziny w sierocińcu prowadzonym przez Siostry Urszulanki. Najbliży trasy zamierzonej wyprawy był sierociniec w Mweka...

 

Sierociniec znajduje się w Mweka, małej wiosce na stoku Kilimandżaro (3km stąd jest brama wejściowa do Parku Narodowego Kilimandżaro),ok. 30 minut drogi od miasta Moshi w północnej Tanzanii. Pośród plantacji bananów i kawy stoją skromne budynki misji i szkoły. Pod opieką 13 sióstr urszulanek i kilkorga nauczycieli jest prawie 400 dzieci, ok. 70% to sieroty lub dzieci z najbiedniejszych rodzin. Najmłodsze dzieci uczą się w grupie przedszkolnej odpowiadajacej naszej zerówce, starsze uczą się w siedmioklasowej szkole podstawowej. Sierociniec nie jest finansowany przez państwo, ma status szkoły prywatnej i korzysta z pomocy sąsiadów, plantatorów, darczyńców, bardzo niewielką część budżetu stanowią opłaty pobierane od zamożniejszych rodzin dzieci mieszkających w internacie.

Od 2007 roku przełożoną i "managerem" sierocińca jest siostra Conjesta Mbuya - niewielka kobieta o ogromnym sercu i sile charakteru. Conjesta tak opisuje potrzeby sierocińca:

  • Zawsze są potrzebne pieniądze na jedzenie i utrzymanie. Sierociniec nie ma dotacji rządowych/samorządowych, korzysta z pomocy sąsiadów, plantatorów, darczyńców
  • Siostry dobudowują drugie piętro dormitorium. Obecnie dzieci śpią na trzypiętrowych łóżkach, w każdej z istniejących sal ok. 40 dzieci. Jest ciasno. Dzieci przybywa. (Piętro zostało dobudowane)
  • Potrzebne są podręczniki szkolne. Dzieci uczą się w suahili i po angielsku. W klasach 3-6 jeden podręcznik przypada na kilkoro dzieci. (Dzięki naszej akcji WSZYSTKIE dzieci mają podręczniki)
  • Wielkim marzeniem siostry Conjesty było uruchomienie w misji szkoły średniej - po ukończeniu 7 klas dzieci wracały do swoich wiosek i praktycznie nie miały żadnych szans na kontynuowanie nauki a co za tym idzie na lepsze perspektywy w dorosłym życiu. Udało się - 13 stycznia 2014 roku rozpoczęły się zajęcia w I klasie szkoły średniej.
  • Zarówno w szkole podstawowej jak i w szkole średniej brakuje pomocy naukowych, a wyposażenie klas jest bardziej niż skromne. Nowoczesny sprzęt powszechnie używany w europejskich szkołach jest tylko w sferze marzeń.

Z naszych obserwacji wynika też, że dzieci nie mają żadnych zabawek, niewiele jest książek czy akcesoriów pozwalajacych na rozwijanie indywidualnych zainteresowań. Przejmującym widokiem był widok chłopca dumnie prezentującego samochód własnoręcznie wykonany z kawałków drewna i plastikowego pojemnika...

Mimo bardzo skromnych warunków dzieci są wesołe i otwarte, a jednoczesnie zdyscyplinowane. Widać, że otoczone są miłościa i serdeczną opieką sióstr. Poza nauką do ich obowiązków należy  utrzymanie w dormitorium porządku, pomagają też w pracach ogrodniczych i w opiece nad niewielkim stadkiem krów i kóz. Wolny czas poswięcają na zabawy - przede wszystkim na grę w piłkę i muzykowanie.

Siostry starają się maksymalnie obniżyć koszty prowadzenia sierocińca - hodują kilka krów i kóz, uprawiają ogród warzywny, mają własną szwalnię szyjącą i reperujacą odzież dzieci, mają też własną pralnię. Zabezpieczając podstawowe potrzeby swoich podopiecznych i finansując ich naukę ciągle nie mają środków na inwestycje, poprawę wyposażenia czy pokazanie dzieciom ich pięknego kraju.

Wsparcia siostrom udzielają też zagraniczne organizacje charytatywne. Od włoskiej fundacji sierociniec otrzymał wyposażenie klas (ławki szkolne, stoły i krzesła) oraz 2 duże lodówki do kuchni. Od szkockiego katolickiego stowarzyszenia Twende Pamoja Trust regularnie otrzymuje pomoc merytoryczną (szkolenia dla nauczycieli, specjalistyczne lekcje dla różnych klas, organizacja imprez).

My również włączamy się do tej pomocy. Byłyśmy tam, widziałyśmy w jakich warunkach żyją i uczą się dzieci z sierocińca, widziałyśmy serdeczność i zaangażowanie siostry Conjesty, pozostałych sióstr oraz nauczycieli. Mamy calkowitą pewność, że warto im pomagać - ta pomoc nie zostanie zmarnowana, dla  dzieci jest to szansa na całą przyszłość.